Współczesne zarządzanie restauracją to wyjątkowo interdyscyplinarna dziedzina i tak naprawdę trudno opisać jednym zdaniem czym się zajmuje. Rano mogą to być negocjacje z dostawcami, ustalanie nowego menu, rozmowy rekrutacyjne i przegląd bieżących spraw na mailu. W ciągu dnia – faktury, grafiki, marketing i sprawy kadrowe. A wieczorem, gdy lokal pęka w szwach, często odkładam wszystko i zostaje kierownikiem zmiany, kelnerem albo ląduje pomagając na zmywaku. Tak wyglądają dni w tej pracy.
Można oszaleć? Niejedna osoba pewnie by tak powiedziała, ale będąc szczerym, to właśnie ta nieprzewidywalność jest tym, co lubię w tej branży. Tu naprawdę każdy dzień jest inny i nigdy nie jest nudno a każda restauracja ma inne potrzeby i problemy do rozwiązania.
Wiem jednak z doświadczenia, że łatwo utknąć w gąszczu bieżących spraw i w tym wszystkim stracić z oczu to, co naprawdę ważne – zadowolenie gości (i rentowność firmy).
Moją rolą jest trzymać rękę na pulsie tego całego biznesu.